Pierwszy raz w życiu piszę bloga, więc proszę was kochani- bądźcie wyrozumiali :). Ten blog będzie o Dramione. Dwa rywalizujące ze sobą domy Hogwartu stają do pojedynku. Jak się domyślacie, chodzi o Slytherin i Gryffindor. Reszty się dowiecie jak przeczytacie ;).
Rozdział pierwszy.
Zaczynał się siódmy rok w Hogwarcie. Hermiona razem z Ronem i Harrym szła szybkim krokiem przemierzając zatłoczony korytarz. Pędzili do Wilekiej Sali. Dziewczyna z trudem przecisnęła się przez grupkę Puchonek z czwartej klasy nie gubiąc przy tym przyjaciół. Wpadli do Wielkiej sali udając się do swojego stołu- stołu Gryfonów. Zajęli swoje miejsca w porę. McGonagall właśnie wprowadziła grupkę pierwszoroczniaków do sali. Młode czarownice i młodzi czarodzieje byli przestraszeni. Nauczycielka transmutacji postawiła mały, drewniany stołek naprzeciwko stołu nauczyciel, po czym wzięła w sowje dłonie starą tiarę. Czapkę przełożyła do lewej ręki a w prawej trzymała pergamin. Zaczęła wyczytywać imiona pierwszoroczniaków.
-Moinica Temple- zaczęła McGonagall. Złotowłosa dziewczynka wyłoniła się z tłumu wystraszonych dzieci i podeszła do nauczycielki. Zlękniona usiadła na stołku po czym tiara już spoczywała na jej małej główce. Chwila napięcia po czym było wiadome gdzie trafi Monica.
-Gryffindor!- wykrzyczała Tiara Przydziału. Zadowolona Gryfonka podbiegła do stołu Gryfonów i trochę niezdarnie usiadła obok dziewczyny z burzą loków na głowie. Dziewczyna wyszczerzyła się do niej. Mała Monica przytuliła się do niej, wyciągnęła małą rączkę i zaćwierkała:
-Jestem Monica a Ty?-zapytała dziewczyny
-Hermiona Grenger. Miło mi Cię poznać- powiedziała i odwróciła się w stronę Tiary Przydziału, widniejącej na głowie tęgiego chłopca wykrzykując:
-Hufflepuff!- wszyscy Puchoni radośnie przyjęli nowego czarodzieja w swoiim domu. Cała Ceremonia Przydziału trwała jakieś dwadzieścia minut. Ostatniego chłopca przydzielono do Slytherinu. McGonagall zabrała Tiarę, stołek oraz pergamin i głos zabrał dyrektor szkoły.
-Witajcie moi drodzy spowrotem w Hogwarcie- gromkie oklaski- A teraz coś zjemy- po tych słowach na stoły przyfrunęły różne potrawy. Uczniowie zaczęli nakładać sobie jedzenie na talerze i zabierali się do konsumowania. Hermiona nałożyła sobie sałatkę warzywną ale od razu odechciało jej się jeść gdy zobaczyła jak Ron obchodzi się ze swoim kurczakiem. Spojrzała na niego z obrzydzeniem po czym usłyszała za sobą śmiechy Ślizgonów. Nie miała najmniejszej wątpliwości kto był autorem całego zamieszania. Odwróciła się i zobaczyła śmiejącego się Malfoya.
-Patrzcie! A zastanawialiście dlaczego Weasley to Wieprzlej. On je jak wieprz.- ryk śmiechu. Hermiona aż zatrzęsła się ze zdenerwowania, lecz postanowiła nie zwracać na niego uwagi. Po zakończonej uczcie wstała od stołu, po czym zaczęła zmierzać w stronę drzwi gdy nagle runęła z niemiłym łoskotem na ziemię. Wstała rozkojarzona szukajac przyczyny upadku. MALFOY.
-Patrz jak łazisz szlamo!- krzyknął Draco w jej kierunku. Wstała, Otrzepała się i zwróciła twarz w stronę swojego oprawcy.
-Ty wredny mały dupku! - krzyknęła
-Jak śmiesz się do mnie w ten sposób zwracać wredna szlamo?! - zapytał zdenerwowany
-Tak jak na to zasługujesz!-powiedziała po czym odwróciła się i odeszła zastanawiając się gdzie to też podział się Harry i Ron gdy ich potrzebowała.
~*~
Znalazła ich dopiero w pokoju wspólnym miło gaworzących o słodyczach. Spojrzała na nich z niesmakiem i poszła do pokoju. Zastała tam niską, szupłą dziewczynę o niebieskich oczach i brązowych włosach. Rozpakowywyała swoje ubrania i niezauwarzyła towarzystwa Hermiony. Podśpiewywała sobie. Hermiona ciszej podeszła bliżej. Dziewczyna szybko odwróciła się w stronę Gryfonki. Wyglądała teraz na przestraszoną.
-Kim jestes?- zapytała
-Ja jestem Hermiona Grenger a Ty?- powiedziała zdziwnionym tonem
-Oh... witaj. Przepraszam. Jestem Julia. Niedawno przyjechałam. Jestem tu nowa i ta miła nauczycielka powiedziała że powninnam z Tobą dzielić dormitorium. Chyba nikt Cię nie uprzedził że przybędę?- wyjaśniła uśmiechając się promiennie
-Nie.- powiedziała- ale miło że jesteś.- zakończyła.
-Ja jestem zmęczona podróżą więc się położę już. Dobranoc- Powiedziała Julia.
-Dobranoc- powoedziala ziewając po czym opadła na łóżko i zasnęła.
~*~
Hermiona rano wstała wypoczęta i spojrzała na łóżko nowej współlokatorki. Było puste. 'Musiała już wyjść' pomyśłała po czym wstała, ubrała się i zeszła na lekcje. Szła pustym korytarzem z dwiema książkami pod pachą. Pierwszą lekcją była transmutacja ze Ślizgonami. No pięknie. Weszła do klasy zajmując swoje miejsce pomiędzy Harrym i Ronem, którzy już tam siedzieli.
-Cześć Hermiono- Powiedzieli jednocześnie.
-Cześć- odpowiedziała
-Podobno McGonagall ma nam coś do powiedzenia- Obwieścił Ron
Ciąg dalszy nastąpi mam nadzieję że się podobało ;)